Latest blog entries

Archive:

Nimbus

March 16th, 2009 – 0 Comments

Wizyta Nimbus’ów i Powder Magazin została zaaranżowana przez mojego Salomonowego team managera Tylera Giga. Poza przylotem, wszystkie pozostałe detale zostały już na mojej głowie. Ale i tak nie mogłem doczekać się wspólnego lyżowania z taką ekipą.
Cały plan naszej podróży dograłem z edytorem Powder’a Johnem ” Nebraska ” Stifterem. Przezwisko powstało ponieważ Stifter myślał, że Nebraska oznacza po Polsku na zdrowie. Brawo John.
Plan był taki: 4 dni – Zakopane , 3 – dni Jasna. Czasu nie było zbyt wiele. Nimbusy musiały wracać do US, ja i Wzorek do Włoch, a Powderowcy pociągiem do Bułgarii i Rumunii.
Jak okazało się na lotnisku, skład był wyborny. Nimbus crew: Eric, Chris i Erin. Powder M crew: wspomniany już John Nebraska i wyborny fotograf BC/Freeride Adam Clark.
Z trudem zmieściliśmy wszystkie fanty do dwóch fiatów i ruszyliśmy. Na początek zwiedzanie Krakowa, następnie Zakopane. Tu podziękowania za pomoc należą się Osuchowi i Maślokowi. Znaleźli nam wyborny, regionalny nocleg – piękną chatę góralską. Już po wizycie w Krakowie, ekipa była zachwycona, a tu jeszcze taka elegancka kwatera w Zako. Nastroje przed jazdą były wyborne.
Zakopane, a dokładnie Kasprowy okazał się w miarę łaskawy. Mieliśmy dość lekki puch (30-40cm). Niestety wiał mocny wiatr i widoczność była ograniczona więc przenieśliśmy się do lasu.
Wielkie zaskoczenie wywołała informacja, że za jazdę poza trasą TPN wystawia dość wysokie mandaty. Wyczuleni na wszystko przez 3 dni filmowaliśmy w lesie. Udało się ustrzelić kilka dobrych zdjęć i nim się spostrzegliśmy trzeba było ruszać na Słowację.
Tam naszym gospodarzem została Natalia Slepecka. Zorganizowała nam kwaterę w Liptowskim Mikulaszu i była świetnym przewodnikiem po całej, ogromnej górze jaką jest Chopok.
Na Jasnej puchu nie brakowało ale znów mieliśmy problemu z pogodą. Z powodu słabej widoczności i bardzo silnego wiatru musieliśmy pozostać niżej. Jednak ostatniego dnia stało się coś na co wszyscy czekali przez cały wyjazd. Rano na niebie nie było ani jednej chmurki. Wszyscy jak z procy wystrzelili do wyciągu i jak najszybciej na szczyt. Widok był niesamowity. Przez 7 dni padał tu śnieg i dość mocno wiało. Górna stacja była cała oblepiona grubą warstwą śniegu. Wszędzie było mnóstwo nawisów, spine’ów i wyglądało to jak mini Alaska. Dzień okazał się bardziej produktywny niż wcześniejsze 6. Wszyscy byli rozpromienieni. To był jeden z lepszych dni tego sezonu. Good job boyz! W sam raz na zakończenie wyjazdu…

Tak to mniej więcej wyglądało…

Zdjęcie wyjazdu (A.Clark):

V’blog 7 – Nimbus in Poland i moje pierwsze linie

Koniec przekazu…

Zdjęcia – MD

Leave a Reply