Candide Invitational

Na początek mały opis PARKU. Skocznie - najmniejsza około 18 metrów, obok 24m. Następnie speed (do około 120 km/h) na step-up. Obok gigantyczny quater i jeszcze większy corner. Troszkę z boku "owieczka" ... coś około 43 metrów stołu.

W drugiej części - hopa 26, hopa 22, gap table top 22, triple table top, ogromne drzewo i nienormalne oko :)

A w mieście na night session - railik łamany razy kilka ... jakieś skromne 45 metrów, kolejny railik na wielkim fun boxie ok 15m z gapem ok 15m oraz skocznia ...coś jak do aerialsów ... w wysokim na 5 metrów pionowym loopingiem. Cel Candida osiągnięty - wszystko miało być nienormalnie wielkie ... i takie było!!!

Jak już pewnie wiecie Staszek i Doniu dostali zaproszenia na Candida. Goleś i Wzorek robili foty, a ja dzieliłem czas między filmowanie chłopaków i próby testowania wybranych gadżetów w parku (tych najbezpieczniejszych). Owieczkę testowało dwóch lokalesów - niestety zabrakło im kilka metrów do kąta ... zostały po nich wielkie dziury na stole ... jeden się wyzbierał, drugiego zwieźli.

Na "mniejszych" skoczniach działy się rzeczy nie do opowiedzenia, więc napiszę tylko, że Doniu latał z kilkanaście metrów nad stołem kręcąc swoje corki przodem i dziesiątki tyłem (jedna skończyła się srogim praśnięciem betami o zeskok .. bo troszku powiało w plecki). Stasiu cudne 7 z tailem i corki 9 przodem latał (żeby nie było - też go raz tak prasło, że protezy aż zaskrzypiały ... no ale jak się ląduje z takich kosmicznych wysokości to tak się dzieje czasami).

Wniosek z tego taki, że gdyby chłopaki na takich gigantycznych skoczniach skakali częściej to by po prostu byli bardziej "obskakani" ... a tak jak już się zaczęli rozkręcać, to trzeba było wracać. Goleś i Wzorek troszkę fotek zrobili, więc na pewno gdzieś będzie można zobaczyć co tu się działo.

Na night session odpięcie było maksymalne i dłużej bym to opisywał, niż cała sesja trwała. Jeden rider opłacił swoje odpięcie upadkiem z ok 12 metrów na płaskie (przytomność odzyskał po ok 30 minutach w karetce), inny zrobił 990 na raila z gapem, Candide probował 3 razy corka 810 na raila ... i dwa razy zlądował c9 tuż obok a raz trafił w raila i go troszku prasło. Dwóch riderów (w sumie było pewnie około kilkuset prób ..tak ze 400 minimum) prawie dojechało tego 45 metrowego 5kinka .. w sumie można im zaliczyć bo ok metra może im zabrakło ... wiec na to przymkniemy oko. A na skoczni odpięcie goniło odpięcie .. a i tak najbardziej odpięty był looping... jak to powiedział Doniu - skocznia dla Alesa Valenty.

Zrobiliśmy też super imprezę w Palmowym Lesie, gdzie na drzewach rosły pomarańcze i Fostersy w puszeczkach, Stanisław na diecie zjadł metr słodkiego pop cornu, a Wzorek testował nowy model kasku a la przyłbica Władka Jagiełły. Generalnie było super wesoło! Big Up dla całej ekipy za te 3 dni w La Clusaz.

words by Leski

Foto: Miła Pani Organizator

Location: Rain Forest La Clusaz

Riders: Fosters, Bong and Popcorn Crew

DemonMalenka  Hiro Cropp Salomon Billabong  Dragon