|
|
Dzięki wielkiej pomocy Red Bull'a miałem wielką przyjemność wziąść udział w imprezie Red Bull Stairway to Heaven która odbyła się na szczycie Nebelhorn w Oberstdorfie. Nie były to typowe zawody Big Air lecz wielki step up. Do rozpędu został wydzielony 700 m kawałek stoku a prędkość na progu przekraczała 100 km\h. Najlepsi przelatywali ok 35 m. Polske reprezentowali Brelok i Matys na deskach oraz Kostek, Stasio i Ja na nartach. Niestety z powodu braku czasu w eliminacjach narciarze mieli po jednym skoku więc trudno było się przyzwyczaić. Do finału wchodziła najlepsza 8-emka więc trzeba było ryzykować. Każdy miał 2 skoki z czego najlepszy się liczył. Kostek i Staszek zrobili po 2 sliczne siódemki co dało im 12 i 13 miejsce. Ja zaryzykowałem. Cs 7 i niestety podparte cs 9 dało mi dopiero 16 miejsce ale i tak nie miało to żadnego znaczenia. Albo finałowa ósemka albo nic. Nie ważne czy 9 czy 34 miejsce. Liczył się finał i mam nadzieje że w przyszłym roku uda się ten plan zrealizować. Nasi snowboardziści rozdzili sobie znacznie lepiej. Matys po pierwszym dniu był 2 a Brelocki Mezo 7 co niestety spowodowało bezpośredni pojedynek w ćwierćfinałach następnego dnia. Wieczorem za to odbył się konkurs na mini pocket bike'ach. Śmiechy straszne. Finałowego dnia klasę pokazał Matys który bez żadnych problemów wygrał całą impreze na snowbardzie.Brelok ósmy. Na nartach triumfował Fabio Studer ze swoją 9 double safty. W każdym razie impreza wypadła fantastycznie a przede wszystkim można było się tam naprawdę dużo nauczyć. Ello raap styl.
*Prosto z Oberstdorfu w składzie Ja,Ania, Brelok, Stasio, Kala , Goleś i Kostek udaliśmy się do Livigno na Freestyle Camp organizowany przez Leskiego. W tym miejscu musze baaardzo podziękować Lesiowi za zaproszenie i świetne ogarnięcie wszystkiego! Po raz kolejny Lesio z Pedrem pokazali że są świetymi organizatorami. W każdym razie , pogoda w miarę dopisała a park po za niefortunnym step up'em dawał radę konkretnie. Drugiego dnia Campu odbyły się zawody Budweiser Snow Slope Style. Polscy freeskierzy i snowboardziści przystąpili do szturmu tym bardziej że pula nagród wynosiła 1500 euro. Nie będę się tu rozpisywał nad przebiegiem zawodów bo poziom nie był kosmiczny. W każdym razie Ja i Brelok byliśmy pewni pierwszego miejsca po swoich przejazdach , Szczepan drugiego a Gniazdo trzeciego. Kiedy jednak przyszło do ogłoszenia wyników włosi nie pokazali klasy i zrobili ewidentne przekręty sędziowskie. Ja z Brelokiem wylądowaliśmy na drugich miejscach, Szczepan na trzecim a Gniazdo na czwartym. Dodam tylko że Brelok przegral z kolesiem który robił 360 z małej chopy ( Brelok cab 5 z dużej) a ja z narciarzem robiącym backflipa na zapałkę ( ja switch cork 9 ). Ale włosi nie za bardzo nas lubią i nie przejeli się za grosz tym oszustwem a nawet śmiali się nam w twarz. Bywa. Cały camp przebiegał w miarę spokojnie choć Livigno to jedna wielka strefa wolnocłowa i alkohol jest tam megaaaaa tani więc impreza trwała cały tydzień ale bez większych zniszczeń. Udało się nam też rozegrać 3 bardzo pasjonujące mecze piłki nożnej na polu pełnym w miarę świeżego nawozu. W każdym razie było megaaaaa. Sami dobrzy znajomi, pogoda , park i Lesio który dbał o wszystko. Dla początkujących freeskierów ten wyjad powinien być obowiązkowy. Elllooooooo i wielki minus dla włoskich oszustów.
|